Ursynów
10 Feb 2008 | Kategoria: Fotografia czarno-biała | Dodaj komentarz

(foto: Ursynów, zdarza się że bywam tam codziennie a i tak się gubię, lato 2006)
Człowiek codziennie uczy się czegoś nowego. Wczoraj na przykład odkryłem, że zamiast nosić swojego FED-a w torbie, która jest poręczna i w ogóle, ale jednak nadal jest torbą, mogę go włożyć do kieszeni zimowej kurtki. Mieści się doskonale i zawsze jest pod ręką - dosłownie pod. Od tego momentu jakoś z mniejszą chęcią wyczekuję lata, bo przecież takiego metalowego aparatu nie wsadzę do kieszeni krótkich spodenek.
Generalnie mieć aparat pod ręką to jest duży problem. Nie lubię nosić aparatu na wierzchu. Kiedyś woziłem w plecaku, ale każda fotografia wymagała dłuuuugiego czasu na przygotowanie sprzętu. Potem kupiłem sobie torbę, którą noszę na ramieniu do dzisiaj. A i tak bywam powolny, bo najczęściej biorę ze sobą wspomnianego właśnie FED-a. Czyli zrobienie zdjęcia to najpierw zmierzenie światła, potem złapanie ostrości, a potem przełknięcie śliny, że upatrzony obiekt już zdążył uciec. Z lustrzanką byłoby szybciej, ale jakoś się krępuję. Nieśmiały jestem.
Od czasu do czasu nachodzi mnie myśl, żeby to wszystko rzucić. I kupić sobie małą, czarną Konicę Hexar. Albo chociażby Olympusa XA. Albo pójść na całość i sięgnąć po cyfrową małpkę z dobrym (najlepiej stałym) obiektywem. Ale się nie decyduję. Łażenie z FED-em traktuję jako szkołę fotografii. Dopóki nie będę w stanie czuć się swobodnie z tym aparatem, to prawdopodobnie nie zrobię lepszego użytku z żadnego innego sprzętu.
Te zdjęcia wykonałem powoooli na Ursynowie w Warszawie. Dłuuugo się skupiałem, wyszły niedoświetlone (już nie pamiętam, czy przypadkiem nie robiłem ich jakąś Zorką, co to nie trzyma czasów), ale na szczęście udało się je odratować w Lightroomie.
Tagi: miasto, przemyśleniaGdzie się podziały czarno-białe zdjęcia?
3 Feb 2008 | Kategoria: Fotografia kolorowa | Dodaj komentarz

(foto: lato 2005 w pełni, zrobione na slajdzie)
To już kolejny wpis w tym roku, a jeszcze nie opublikowałem na blogu żadnej czarno-białej fotografii. Coś nieprawdopodobnego. W takim razie zadbam o to, aby nadrobić zaległości przy okazji… następnej notki
Tymczasem pogoda za oknem zachęca do przeglądania wakacyjnych archiwów. Muszę wreszcie wywołać i zeskanować filmy oraz slajdy, których końcówki mam poupychane w różnych aparatach. Dlatego w poszukiwaniu odpowiednio ciepłego ujęcia sięgnąłem aż do roku 2005. Tak oto wygląda wzorowe wylegiwanie się na trawce w mocnym słońcu.
Tagi: lato, portrety, z archiwum